-Troy..dlaczego
Ty uciekłeś?Co Ty sobie myślałeś?!Wiesz co ja tu robiłam?Od zmysłów
odchodziłam..dziękować Bogu,że ten nauczyciel Cię odnalazł.Powinieneś
mu dziękować na kolanach! - wykrzykneła z wyrzutem matka chłopca
-Troyllenard.Zawiodłeś
nas.Myśleliśmy,że jesteś odpowiedzialnym chłopakiem.Ale się
myliliśmy.Za miesiąc masz osiemnascie lat.A Ty robisz takie rzeczy?Mogę
więc teraz Ci spokojnie dać szlaban.Cały miesiąc bez
komputera,telewizora i innych rozrywek! - warknął ojciec chłopaka
-Jesteście
wredni!Wy nawet nie wiecie czemu to zrobiłem!I nigdy wam tego nie
powiem!Nienawidze Was!Najlepiej by było gdybym popełnił samobójstwo i
dał wam wszystkim spokój!Mam juz tego wszystkiego dość i nikt mnie nie
lubi bo jestem INNY! - ryknął chłopak i poszedł do swojego pokoju.
-GARTH! - krzyknął jeszcze głośniej niż do rodziców w okno i opadł na łózku przymrużając oczy i zasypiając.
***
-Obudź
się Troy!Czas do szkoły - powiedziała matka obrażonym tonem do
niego.Chłopak zwlókł się z łózka i nie poszedł sie umyć.Nie zjadł
śniadania.Spakował sie szybko i wyszedł z domu.Wsiadł do autobusu
szkolnego.Zazwyczaj siedział z Chadem,ale ten położył plecak na jego
miejsce.Powlókł się na ostatnie miejsce i usiadł w kacie.Wyglądał
koszmarnie.Brudny,z brudnymi ciuchami i głodny.Jak autobus dojechał do
szkoły Troy postanowił dać sobie spokój z lekcjami.Udał się gdzieś
wyrzucając tornister.Był kompletnie załamany tym wszystkim.Poszedł do
domu Gartha.Wziął z pod wycieraczki klucz i wszedł.Ziewnął.Gartha w
domu nie było bo miał lekcje.Poszedł pod prysznic.W kabinie wisiał
ręcznik.Chłonął z przyjemnością zapach ukochanego.
***
Tymczasem u klasy III k sprawdzano obecnosc.Była lekcja WoSu.:
-Sminels? - zapytał nauczyciel
-Jestem.- odpowiedział Chad
-Kennedy? - zapytał ponownie
-Jestem - odparła
-Troy? - znowu zapytał
-Nie ma - odpowiedziała klasa.Gartha to zdziwiło.I to jak.
***
Po
umyciu się poszedł do sypialni Gartha.Spojrzał na jego ubrania.Były za
duże.Znalazł jakieś dawniejsze i pasowały jak ulał.Była to biała
koszula oraz jeansy z zatarciami.Założył jakieś skarpetki i poożył się
do łóżka głośno wzdychając.
Była juz godzina piętnasta.Lekcje się
skończyły.Nauczyciel wracał do domu po ciężkim dniu.Zauważył,że ktoś
był w jego domu.Poszedł na góre by sprawdzić czy wszystko jest na swoim
miejscu.Było.Pozostała mu sypialnia.Wszedł do środka.Zauważył,że ktoś
śpi w jego łóżku.Ale był przykryty kołdrą po uszy.Odsłonił
kołdre.Uśmiechnął się szeroko kiedy zobaczył,że w jego łóżku śpi
Troy.Położył się obok niego i zaczął całować go po szyi.Muskał
delikatnie jego szyje pozostawiajac mokry ślad.Troy zamruczał przez
sen.Włożył mu ręce pod koszule i delikatnie masował.Po chwili chłopak
wyrwał sie z krainy snów i odwrócił się do ukochanego.Wtulił sie w jego
ciepłe ciało. i założył noge na jego biodro.
-Kocham Cię.Nie mogę wytrzymać bez Ciebie. - powiedział cichutko Troy
-Oh..Troy.A przy okazji.Przykro mi za to,że przyjaciele nie chcą z Tobą rozmawiać bo zostałeś gejem - mruknął z łzą w oku Garth.
-To nie Twoja wina Garth - powiedział szatyn i przytulił go mocniej.Blonyn uśmiechnął się do niego.
-Dotykaj mnie.Potrzebuje Twojego dotyku - szepnął młodszy jeszcze ciszej niż wtedy.
Białasek
zaczął delikatnie sunąć swoimi rękami po klatce piersiowej i całym
ciele Troya.Kochał tego chłopaka tak bardzo.Młodszy szarpnął biodrami w
górę pod wpływem dotyku swojego ukochanego w pewnym jego miejscu.
-Mam
ochotę Cie wycałować.Na każdym skrawku Twojego ciała - szepnął mu do
ucha Garth.Szatyn bez zastanowienia ściągnął marynarke i koszulke ze
swojego chłopaka.Obsypał pocałunkami jego klatke piersiową.Zabrał sie
do zdejmowania jego spodni.Chciał sie nacieszyc tym,ze ma swojego
ukochanego.Chciał widzieć całe jego ciało i mieć satysfakcje,że ono
nalezy tylko do niego.Zjechal na linie bokserek swoimi rękami,ale
zatrzymał się.Zrobił się czerwony.
-Em..wybacz...nie powinienem - mruknął opamietawszy się.
-Rób co chcesz - powiedział delikatnie kładąc jego ręce na swojej lini bokserek.
Jednym ruchem mlody je zdjąl.Jego oczom ukazała się męskość starszego.Zrobił się okropnie czerwony.
-Nie wstydź się - uśmiechnął sie chłopak
***
Tymczasem u Chada:
-Shine,napisać do Troya?Pogadać z nim? - zapytał siostry Chad
-No nie wiem.Zaszło za wami zbyt wiele..
-Ale jego nie było w szkole,ale był w autobusie..coś dziwnego sie z nim dzieje - mruknął niebieskowłosy
-Aj daj spokój.Jutro z nim porozmawiasz - zapewniła brata Shine.
-Oby nic mu nie było.Mam nadzieje,żę nie wplątał sie w tarapaty.Jeśli przez mnie by cierpiał.. - mruknął do siebie Chad.
Nie wiedział,że Troy przeżywa właśnie coś co jest odwrotnościa tego o czym Chad myśli...
to było coś niezwykłego.Dlatego Chad nie powinien się martwić.Jednak on nie wiedział co dzieje sie z Troyem.W duchu bardzo martwił sie o przyjaciela i nie chcial zeby stala mu sie jakas krzywda.Znali sie w koncu od dziecka...a co sie dzialo tymczasem u Gartha i Troya?Otóż obydwoje nadal się całowali.Ich ciała przytulały się do siebie notorycznie.Obaj sie do siebie uśmiechali.Garth zdjął powoli z chłopaka reszte jego garderoby.Wtulił sie w jego ciało chłonąc jego zapach.Blondyn całował po klatce piersiowej młodszego,którego oddech coraz bardziej przyspieszał.Chciał tu i teraz zrobić to z blondynem,ale pomyślał,że powinien się troche opanować.Pocałunki przerwało im wejście kogoś do domu....
________________________________________________
Nie dodam noty do wtorku chyba. ;p krotsza troche



Niepoprawne dane